Rozdział
4
Z
ledwością weszłam do domu.
-Auć-
walnęłam się w bok, weszłam po schodach. Totalnie wypompowana w
ubraniach położyłam się do łóżka.
*
* *
Przetarłam
oczy. „ O kurwa mój łeb” pomyślałam. Niechętnie wstałam i
zeszłam do kuchni potykając
się średnio co trzeci schodek.
Dopadłam butelkę wody po czym wypiłam prawie połowę. Dopiero
teraz zauważyłam, że moi rodzice się ze mnie śmieją.
-Kacyk
?- zapytał tata
-
Delikatny- odpowiedziałam
-Co
piliście?- do rozmowy włączyła się też mama- Czystą czy
drinki?
-Mam
nadzieje, że nie mieszaliście?- nadal rechotał ze mnie tata
-Same
drinki...-mruknęłam pod nosem-Nie jestem taka głupia żeby
mieszać. Mam jeszcze trochę rozumu. Chce trochę pożyć.... A tak
w ogóle to gdzie jest Lucky?
-Spał
u Rebbeki- mama poruszyła znacząco brwiami na co ja tylko
przewróciłam oczami. Tata nie skomentował tego tylko się
uśmiechnął. Otworzyłam
lodówkę, wyciągnęłam z niej jogurt, dosypałam garstkę musli i
zaczęłam konsumować śniadanie. Przelotnie spojrzałam na zegarek
13:23. Co?!!! Tyle spałam. Niemożliwe!!! Nagle
rozległ się płacz dziecka. Mama już miała wstać gdy ja
powiedziałam :
-Siedź,
ja pójdę
Ruszyłam
w stronę sypialni rodziców. Doszłam do małego łóżeczka i
wzięłam siostrzyczkę
na ręce.
-
No cześć słodziutka. Jak się ma moje maleństwo. No tak. Kto
kocha Maddie? No kto? Nancy kocha- po chwili na twarzy siostrzyczki
widniał już wielki uśmiech-Ktoś tu się chyba skupciał?
Położyłam
Madds na przewijaku i wzięłam się za zmienianie pieluszki.
Rozpięłam body, przygotowałam potrzebne rzeczy, pozbyłam się
smrodka,wytarłam pupkę i nałożyłam nową pieluchę. Chwyciłam
malutką w ramiona po
czym
podreptałam do kuchni.
-Trzymaj
ją ja się ogarnę. Może
pójdę
z nią na spacer- wręczyłam
małą mamie
Poczłapałam
w stronę mojego pokoju chwyciłam pierwszy lepszy komplet bielizny
i weszłam do łazienki. Nie ma nic lepszego niż szybki prysznic z
rana. Szybko
rozprowadziłam po ciele jagodowy żel pod prysznic.
Opuściłam
kabinę ułożyłam
włosy, umalowałam się delikatnie i ruszyłam w stronę pokoju.
Ubrałam sweter i spodenki.
Zabrałam
małą torebkę ,do której włożyłam tylko telefon, portfel oraz
błyszczyk. Zbiegłam na dół wyglądając już w miarę normalnie.
Zabrałam siostrzyczkę z rąk mamy.
-Nancy
stylistka-cmoknęłam czoło Maddie. Po
jakimś
czasie i ona była gotowa
Zabrałam
potrzebne rzeczy i ruszyłam z małą do parku. Siadłam
w moim ulubionym miejscu, włożyłam słuchawkę w ucho i raz po raz
zabawiałam małą.
Nagle rozległ się dźwięk Sms-a:
606...:Hej...Pamiętasz
mnie ? Poznaliśmy się na wczorajszej imprezie. Masz ochotę się
spotkać? :3
~
Harry
Nancy:
Jestem teraz w Hyde Parku nieopodal
starego jeziora.
Przyjdziesz ? ^^
Harry:
Oczywiście daj mi 15 minut jestem
kilka
przecznic
dalej ;)
Odłożyłam
telefon. Oczywiście
moja kochana Maddie nie może spokojnie poleżeć w wózku. Zaraz
zaczęła wywalać wszystko dookoła a ja latałam jak ta
popierdolona zbierając
to wszystko.
-O
nie mała tak nie będzie- złapałam Madds pod paszkami i uniosłam
delikatnie do góry- O nie ty moja mała rozrabiako tak się nie
bawimy...-Zaczęłam gilgotać siostrę. Nagle
usłyszałam donośny śmiech dobiegający z naprzeciwka mnie
Spojrzałam w górę, a moim oczom ukazał się obraz chłopaka
idącego w naszą stronę.
-
Hej -powiedział nadal
cicho się śmiejąc. Wskazał
na Madds i dodał- Przedstawisz mnie tej ślicznotce?
-A
jak się zakocha?-Humor nam dopisywał- Harry to jest Maddie, moja
młodsza siostra
-Gbrryyy...
skomentowała mała
*
* * Oczami Harrego
Obudziłem
się około 8
rano. Przyzwyczaiłem się do porannego bólu głowy. Powoli
przypominałem sobie wczorajszy wieczór... W momencie spojrzałam na
rękę. Rządek cyfr nadal na niej widniał. Uśmiechnąłem się
szeroko wspominając
wczorajszą noc.
Nagle do mojego pokoju wparował Zayn.
-Wstawaj
stary musimy iść do studia
-Fuck,
przecież ja nie dam rady śpiewać-mruknąłem sennie
-Musimy
Harrold- odpowiedział ze współczuciem
Niechętnie
zwlokłem się z łóżka. Zapisałem numer telefonu dziewczyny na
pierwszej lepszej karteczce.
Wyjąłem bokserki z szafki i poczłapałem w stronę łazienki.
Odkręciłem kurek z gorącą wodą
zatracając się w przyjemności.
Mruczałem pod nosem ,, naszą” wczorajszą piosenkę. Wychodząc
z kabiny owinąłem się ręcznikiem wokół bioder i spojrzałem w
lustro. Wziąłem suszarkę po czym rozpocząłem nieprzyjemny dla
mnie proces pozbywania się wody z włosów. Doczłapałem w stronę
szafy w celu wybrania odpowiednich ciuchów.
Po
jakimś czasie
gdy
byłem już ubrany i w miarę ogarnięty zeszedłem
na dół. Przebiegłem wzrokiem po przyjaciołach kogoś mi tu...
-Gdzie
jest Lou?-spytałem, Liam wskazał w stronę szafki.-Znowu Narnii
szuka ?
-Yhmm...-
odpowiedzieli równocześnie
*
* * W studio
-Nialler
proszę zaśpiewaj jeszcze raz ten fragment- powiedział Paul
-Ćwiczymy
już 3,5 godziny. Daj nam już spokój- powiedziałem w naszej
obronie
-Harry
skończymy tylko piosenkę. Tylko kilka poprawek i jesteście wolni,
ok?
-Ok-
mruknęliśmy w odpowiedzi
-Niall,
możesz?
-Tsa-
Irlandczyk zaczął śpiewać swoją
część
Siedzieliśmy
i wykonywaliśmy polecenia Higginsa. Jak w szkole pomyślałem.
Wychodząc postanowiłem napisać do Nancy. Uśmiech wkradł się na
moja twarz ana samą myśl o spotkaniu z brunetką. Postanowiłem
spiąć poślady. Dotarłem do parku w miarę szybko. Nagle
zauważyłem dziewczynę z małym dzieckiem na rękach. Mówiła do
niej słodziutkim głosikiem i łaskotała małą po brzuszku. Po
głowie przemknęła mi myśl: Czy to jej dziecko? Eeee...raczej nie.
Nie wygląda na taką. Doszedłem do niej i rozpoczęliśmy luźną
rozmowę.
* * *
Przepraszam że tak długo musiałyście czekać na rozdział. Rozdział ma 10 stron, 820 słów i 5512 znaków. <3 <3 <3
Proszę o dwa komentarze
Kitty ? Mel ? Dacie rade ???
~Nancy <3 <3 <3