wtorek, 11 listopada 2014

Rozdział 5 "Janikualmukitti"

Rozdział 5


-Pójdziemy do mnie? Może obejrzymy jakiś film?- zapytał mnie Harry
- W sumie może być, tylko muszę małą oddać mamie- nie osądzajcie mnie rozmawialiśmy już dobre dwie godziny. Byliśmy na lodach, na kawie i na porządnym spacerze. Rozmawia się z nim cudownie, jak z najlepszym przyjacielem.
-A twoje przyjaciółki nie chcą do nas wpaść? Wiesz, żebyś nie byłą samotna- uśmiechnął się szelmowsko po czym szturchnął mnie w rękę dopowiadając- Napisz do nich.
-Ok...ale z ciebie męczybuła- walnęłam chłopaka w ramię na co on odwrócił się „obrażony”-Ej Harry....Harrold...No nie fochaj się- prosiłam go pokładając się ze śmiechu. Po chwili spytałam- Co mam zrobić żebyś przestał się fochać?
-No nie wiem.... nie wiem.... Wieeeeesz?... Możesz dać buziakaaaa!- machał nieśmiało butem
-Yyyyy... A inna opcja?
-Nie! Tylko buziak.... Nic innego!!!- uparcie trzymał się swojej wersji

Zamknęłam oczy, nachyliłam się nad policzkiem loczka na co on szybko odwrócił głowę. W rezultacie pocałowałam go w usta. Nie wiem dlaczego pogłębiłam pocałunek. Wiecie jak to wyglądało? Ja (zwyczajna dziewczyna) i Harry Styles (bożyszcze nastolatek) całujący się jak dwa goryle pośrodku parku, a obok nas małe dziecko drące się wniebogłosy. Cudowny obrazek. Nie ma co...



* * * Oczami Harrego
To był impuls. Po prostu musiałem przyjąć ten pocałunek. Jestem pewien ,że to nie jest przelotna znajomość, bo ja... ją lubię. Ale lubię W TEN sposób. Modliłem się w duchu aby to się nie skończyło. Ale wszystko co dobre kiedyś się kończy. „Odlepiliśmy” się od siebie, a ona szybko opuściła głowę i szeptała niezrozumiałe słowa. Wyłapałem tylko << Przepraszam>>. Przytuliłem ją mocno chwyciłem podbródek w palce i uniosłem tak aby mogła mi spojrzeć w oczy. Cmoknąłem szybko w usta i nadal tuląc wymruczałem jej do ucha:
- Nie masz za co kociaku...
Ona nie odpowiedziała nic tylko mocno objęła mnie w pasie.
- Dobra to idziemy zanieść tego brzdąca do ciebie i zmykamy do mnie, zahaczając w międzyczasie o Kitty i Melody?
-Melody mieszka w dzielnicy Sun set Valley, to daleko...Napisze jej żeby ruszyła dupę do... No właśnie gdzie ma ruszyć dupę?
- Na rogu Appallosa Plains i Twinbrook Dom numer 3a
*** OCZAMI NANCY***
-Ok- wlokąc się noga za nogą ruszyliśmy w stronę mojego domu. Czułam na sobie jego wzrok. Wędrował po całym moim ciele. Zaczęłam się trochę krępować więc wręczyłam Harremu wózek Madds. Nim się spojrzałam byliśmy pod domem Zaprosiłam go gestem do środka.
-O jesteś skarbi.....-mama ściszyła głos gdy zobaczyła, że idę z chłopakiem
-Mamo poznaj Harrego, Harrold to moja mama Rosie- wyżej wymieniony niczym dżentelmen pocałował dłoń mojej rodzicielki czym oczywiście ją udobruchał.
- A co się tutaj dzieje ? - do ganku wparował również tata. Nie no może jeszcze babcie przyjadą?
-Nancy przyprowadziła kolegę -uśmiechnęła się i spytała chłopaka- Chcesz coś do picia?
-Nie, dziękuje. My i jak zaraz idziemy-odwzajemnił uśmiech loczek
- Ja skoczę szybko na górę, się przebiorę i możemy spadać-powiedziałam i na odchodne szepnęłam chłopakowi na ucho- Nie daj się zjeść.
Moim zadaniem było jak najszybsze uwolnienie Harrego z szpon moich rodziców. Potykając się i przeskakując co trzeci schodek pokonałam schody. Zmieniłam sweterek na koszulę, związałam włosy w kok, zbiegając na dół nałożyłam warstwę błyszczyku i zebrałam jakąś skórzaną kurteczkę. W holu chwyciłam jeszcze gumę miętową w usta (mój narkotyk i uzależnienie).
-Sorki, że tak długo- wpadłam do kuchni z której dochodziły odgłosy rozmowy a następnie skierowałam się w stronę lokatego- Idziemy ?
-Jeśli jesteś już gotowa...to tak- wbił wzrok w moje stopy
Spojrzałam na niego nieco pytającym wzrokiem. Nie odpowiadał więc po chwili spytałam:
- No co?
- Na boso zamierzasz pójść?- zasugerował
-Uuuups.. Aj no tak...-podbiegłam pędem do szafki i wyciągnęłam z niej jakieś pierwsze lepsze buty na obcasie i ponownie wskoczyłam na swoje poprzednie miejsce .
-Już teraz jestem gotowa... -starałam się ukryć zażenowanie, ale niestety było dobrze widoczne na moich policzkach
- No to możemy już iść- po raz kolejny dzisiejszego dnia rzucił w moją stronę ten zabijający szelmowski uśmiech- Dowidzenia państwu- powiedział do moich rodziców mojej mamie całując rękę a tacie po męsku podając dłoń. I tak oto spacerkiem zmierzaliśmy w stronę domu Kitty. Uprzedziłam ją wcześniej o propozycji Harrego. Teraz tylko puściłam do niej strzałkę i wiedziała, że ma schodzić na dół. Nicole jak to Nicole nie cacka się z mężczyznami od razu podeszła do loczka przytuliła i cmoknęła go w policzek. Harry lekko zaskoczony obrotem sytuacji nie mógł nic więcej zrobić tylko przyjąć buziak z rybką na twarzy. Kitty od razu wpadła w śmiechowy szał. Chłopak był wyraźnie rozbawiony żartami i anegdotkami, mimo to cały czas próbował złapać mnie za rękę. Gdy myślałam o domu samego Harrego Stylesa automatycznie w myślach nasuwała mi się na myśl wielka willa, więc gdy doszliśmy do wskazanego adresu nieco się zdziwiłam. Nie, to nie był gmach. To był biały dwupiętrowy dom z dużym ogrodem i basenem. Nic wielkiego, mimo to było w nim coś magicznego i przyjemnego. Harrold wyciągnął klucze, otworzył drzwi i wpuścił nas do środka. Z małego ganeczku wchodziło się do gigantycznych rozmiarów salonu. Zaraz po prawej była łazienka a troszkę dalej kuchnia.
-Chłopaki mamy gości!!- krzyknął w głąb domu Harry w momencie, w którym dostałam smsa od Mel czekającej przed domem. Od razu przekazałam komunikat Harroldowi, na co on potruchtał otworzyć drzwi. Nagle rozległo się dzikie rzężenie kilku par nóg, loczek zaczął się śmiać. Po kilku sekundach wiedziałam co było powodem hałasu. Chłopcy niczym błyskawica śmignęli mi przed nosem nawet mnie nie zauważając. Wpadli do salonu i zaczęli się gonić. Ale stop dlaczego jest ich pięciu. Przecież lokaty stoi obok mnie. Dokładnie zaczęłam przyglądać się rozczochranym głową.
-O nie tylko nie Jus......- nie zdążyłam dokończyć słowa a już z ust Kitty wyrwał się pisk...-...tin
Chyba nareszcie chłopcy nas zauważyli. Wszyscy popatrzyli na mnie pytającym wzrokiem. Domyślam się, że chcą wyjaśnienia dlaczego jakaś laska drze ryja w ich salonie i jakim sposobem trzy dziewczyny dostały się do ich domu. Na drugie pytanie znał odpowiedź tylko Harry. Czas przystąpić do działania, skinęłam na Mel. Zrozumiała od razu, zatkała usta Kitty, a ja spokojnie gładziłam ją po ramieniu.
- No spokojnie już spokojnie kochanie. To tylko osoba. Tylko osoba...- popatrzyłam w stronę Harolda. Lokaty zanosił się bezgłośnym śmiechem. A następnie w stronę kanapy na której siedziała reszta. Oni nadal patrzyli na mnie ( a raczej na nią) jak na debilkę.
-Czy ktoś może mi to wyjaśnić?- powiedział Daddy Directioner
- Hypff...- wypuściłam powietrze i powiedziałam tylko trzy słowa- Kitty jest belieber.
Na co Justin wstał z kanapy podszedł do Nicole i mocno ją przytulił

-Justin jestem...-powiedział w włosy mojej przyjaciółki
A ona wymruczała:
-Janikualmukitti- co miało znaczyć tyle samo co ,,Ja Nicole ale mówią na mnie Kitty”
- A czy teraz możemy się już normalnie przywitać?- wtrąciła się w ich niezwykłą chwilę Melody, podeszła do przylepy i oderwała siłą od Justina.
- Hejka ja jestem Melody, a ta tam to Nancy.
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
I jak się podoba rozdział? Przepraszam, że tyle czasu nie dodawałam nic ale nie miałam weny. Teraz siedzę sobie zasmarkana w domku i pisam. I jak moja Kitty zadowolona. Tak nareszcie dodałam Justina. Tak wiem że w tym rozdziale troszkę mało cb Mel ale nadrobimy w następnym


~ Nancy <3


P.S: Zrobię to co kocham tu robić czyli:
Rozdział ma 12 stron 1225 słów i 7645 znaków. Brawooooo.....! Jestem z siebie tak cholernie dumna. Tym razem proszę o 3 komentarze...

wtorek, 14 października 2014

Rozdział 4 ,, You are nice w cholere"






Rozdział 4
Z ledwością weszłam do domu.
-Auć- walnęłam się w bok, weszłam po schodach. Totalnie wypompowana w ubraniach położyłam się do łóżka.
* * *
Przetarłam oczy. „ O kurwa mój łeb” pomyślałam. Niechętnie wstałam i zeszłam do kuchni potykając się średnio co trzeci schodek. Dopadłam butelkę wody po czym wypiłam prawie połowę. Dopiero teraz zauważyłam, że moi rodzice się ze mnie śmieją.
-Kacyk ?- zapytał tata
- Delikatny- odpowiedziałam
-Co piliście?- do rozmowy włączyła się też mama- Czystą czy drinki?
-Mam nadzieje, że nie mieszaliście?- nadal rechotał ze mnie tata
-Same drinki...-mruknęłam pod nosem-Nie jestem taka głupia żeby mieszać. Mam jeszcze trochę rozumu. Chce trochę pożyć.... A tak w ogóle to gdzie jest Lucky?
-Spał u Rebbeki- mama poruszyła znacząco brwiami na co ja tylko przewróciłam oczami. Tata nie skomentował tego tylko się uśmiechnął. Otworzyłam lodówkę, wyciągnęłam z niej jogurt, dosypałam garstkę musli i zaczęłam konsumować śniadanie. Przelotnie spojrzałam na zegarek 13:23. Co?!!! Tyle spałam. Niemożliwe!!! Nagle rozległ się płacz dziecka. Mama już miała wstać gdy ja powiedziałam :
-Siedź, ja pójdę
Ruszyłam w stronę sypialni rodziców. Doszłam do małego łóżeczka i wzięłam siostrzyczkę na ręce.
- No cześć słodziutka. Jak się ma moje maleństwo. No tak. Kto kocha Maddie? No kto? Nancy kocha- po chwili na twarzy siostrzyczki widniał już wielki uśmiech-Ktoś tu się chyba skupciał?
Położyłam Madds na przewijaku i wzięłam się za zmienianie pieluszki. Rozpięłam body, przygotowałam potrzebne rzeczy, pozbyłam się smrodka,wytarłam pupkę i nałożyłam nową pieluchę. Chwyciłam malutką w ramiona po czym podreptałam do kuchni.
-Trzymaj ją ja się ogarnę. Może pójdę z nią na spacer- wręczyłam małą mamie

Poczłapałam w stronę mojego pokoju chwyciłam pierwszy lepszy komplet bielizny i weszłam do łazienki. Nie ma nic lepszego niż szybki prysznic z rana. Szybko rozprowadziłam po ciele jagodowy żel pod prysznic. Opuściłam kabinę ułożyłam włosy, umalowałam się delikatnie i ruszyłam w stronę pokoju. Ubrałam sweter i spodenki.



Zabrałam małą torebkę ,do której włożyłam tylko telefon, portfel oraz błyszczyk. Zbiegłam na dół wyglądając już w miarę normalnie. Zabrałam siostrzyczkę z rąk mamy.

-Nancy stylistka-cmoknęłam czoło Maddie. Po jakimś czasie i ona była gotowa



Zabrałam potrzebne rzeczy i ruszyłam z małą do parku. Siadłam w moim ulubionym miejscu, włożyłam słuchawkę w ucho i raz po raz zabawiałam małą. Nagle rozległ się dźwięk Sms-a:
606...:Hej...Pamiętasz mnie ? Poznaliśmy się na wczorajszej imprezie. Masz ochotę się spotkać? :3
~ Harry
Nancy: Jestem teraz w Hyde Parku nieopodal starego jeziora. Przyjdziesz ? ^^
Harry: Oczywiście daj mi 15 minut jestem kilka przecznic dalej ;)
Odłożyłam telefon. Oczywiście moja kochana Maddie nie może spokojnie poleżeć w wózku. Zaraz zaczęła wywalać wszystko dookoła a ja latałam jak ta popierdolona zbierając to wszystko.
-O nie mała tak nie będzie- złapałam Madds pod paszkami i uniosłam delikatnie do góry- O nie ty moja mała rozrabiako tak się nie bawimy...-Zaczęłam gilgotać siostrę. Nagle usłyszałam donośny śmiech dobiegający z naprzeciwka mnie Spojrzałam w górę, a moim oczom ukazał się obraz chłopaka idącego w naszą stronę.
- Hej -powiedział nadal cicho się śmiejąc. Wskazał na Madds i dodał- Przedstawisz mnie tej ślicznotce?
-A jak się zakocha?-Humor nam dopisywał- Harry to jest Maddie, moja młodsza siostra
-Gbrryyy... skomentowała mała
* * * Oczami Harrego
Obudziłem się około 8 rano. Przyzwyczaiłem się do porannego bólu głowy. Powoli przypominałem sobie wczorajszy wieczór... W momencie spojrzałam na rękę. Rządek cyfr nadal na niej widniał. Uśmiechnąłem się szeroko wspominając wczorajszą noc. Nagle do mojego pokoju wparował Zayn.
-Wstawaj stary musimy iść do studia
-Fuck, przecież ja nie dam rady śpiewać-mruknąłem sennie
-Musimy Harrold- odpowiedział ze współczuciem
Niechętnie zwlokłem się z łóżka. Zapisałem numer telefonu dziewczyny na pierwszej lepszej karteczce. Wyjąłem bokserki z szafki i poczłapałem w stronę łazienki. Odkręciłem kurek z gorącą wodą zatracając się w przyjemności. Mruczałem pod nosem ,, naszą” wczorajszą piosenkę. Wychodząc z kabiny owinąłem się ręcznikiem wokół bioder i spojrzałem w lustro. Wziąłem suszarkę po czym rozpocząłem nieprzyjemny dla mnie proces pozbywania się wody z włosów. Doczłapałem w stronę szafy w celu wybrania odpowiednich ciuchów. Po jakimś czasie gdy byłem już ubrany i w miarę ogarnięty zeszedłem na dół. Przebiegłem wzrokiem po przyjaciołach kogoś mi tu...
-Gdzie jest Lou?-spytałem, Liam wskazał w stronę szafki.-Znowu Narnii szuka ?
-Yhmm...- odpowiedzieli równocześnie
* * * W studio
-Nialler proszę zaśpiewaj jeszcze raz ten fragment- powiedział Paul
-Ćwiczymy już 3,5 godziny. Daj nam już spokój- powiedziałem w naszej obronie
-Harry skończymy tylko piosenkę. Tylko kilka poprawek i jesteście wolni, ok?
-Ok- mruknęliśmy w odpowiedzi
-Niall, możesz?
-Tsa- Irlandczyk zaczął śpiewać swoją część

Siedzieliśmy i wykonywaliśmy polecenia Higginsa. Jak w szkole pomyślałem. Wychodząc postanowiłem napisać do Nancy. Uśmiech wkradł się na moja twarz ana samą myśl o spotkaniu z brunetką. Postanowiłem spiąć poślady. Dotarłem do parku w miarę szybko. Nagle zauważyłem dziewczynę z małym dzieckiem na rękach. Mówiła do niej słodziutkim głosikiem i łaskotała małą po brzuszku. Po głowie przemknęła mi myśl: Czy to jej dziecko? Eeee...raczej nie. Nie wygląda na taką. Doszedłem do niej i rozpoczęliśmy luźną rozmowę.   

* * * 
Przepraszam że tak długo musiałyście czekać na rozdział. Rozdział ma 10 stron, 820 słów i 5512 znaków. <3 <3 <3 

Proszę o dwa komentarze 
Kitty ? Mel ? Dacie rade ???

                                           ~Nancy <3 <3 <3

piątek, 3 października 2014

Rozdział 3 ,, Orange juice"

Rozdział 3
Z głośników popłynęło Treasure. Popatrzyłam znacząco na chłopaka, wiedział co mam na myśli. Zaczął śpiewać pierwszą zwrotkę:
Give me your, give me your, give me your attention, baby
I gotta tell you a little somethin’ about yourself
You're wonderful, flawless, ooh, you a sexy lady
But you walk around here like you wanna be someone else

Ooh, whoa
I know that you don’t know it, but you're fine, so fine
Ooh, whoa
Oh girl, I’m gonna show you when you're mine, oh mine
W refrenie dołączyłam się też ja:
Treasure, that is what you are
Honey, you're my golden star
I know you can make my wish come true
If you let me treasure you
If you let me treasure oh-oh-you
Drugą zwrotkę śpiewałam ja i refren razem. Bawiłam się niesamowicie szalałam po scenie przybijałam piątki z ludźmi. Gdy piosenka się skończyła przemówił Dave:
-To było coś. Nieprawda?- ludzie zaczęli klaskać-Podziękujmy jeszcze raz Nancy i Harremu.
Zeszliśmy ze sceny, już miałam odchodzić gdy nagle ktoś złapał mnie za łokieć. Obejrzałam się za siebie.
-Bo wiesz skoro i tak już jesteś to może przyłączysz do mnie i moich kolegów?- spytał drapiąc się po karku
-Poszukam tylko przyjaciółek- uśmiechnęłam się pod nosem- Gdzie siedzicie?
-Tam- wskazał palcem stolik nieopodal baru
-Przyjdę- obróciłam się na pięcie i przebiegłam wzrokiem po klubie. Od razu w oczy rzuciła mi się Kitty, z nową zdobyczą. Już wyjaśniam na każdej imprezie Kitty znajduje jelenia, który płaci jej za drinki, a potem go olewa. Cała Kitty... W tym momencie nawijała włosy na palec i wodziła palcem po brzuchu chłopaka. Na jego spodniach widoczne było już spore wybrzuszenie. ,, Ej napaleńcu odczep się od mojej Kitty” pomyślałam. Czym prędzej podeszłam do niej i odciągnęłam ją od chłopaka.
-Ej... Co jest?- mruknęła niezadowolona
- Idziemy wyrywać dupy-powiedziałam
-Ładne ?- doprowadziła się do porządku i w panice zaczęła układać włosy- Dobrze wyglądam ?
-Nicole Kareeno Green zawsze wyglądasz cudnie- skarciłam przyjaciółkę- A tak w ogóle to gdzie jest Mel?
-Przy barze, spławia facetów przy szklance whisky
- Gdzie mnie znowu ciągniesz?-narzekała Kitty
-Idziemy po Melody, a potem do Harrego i jego kolegów- wyjaśniłam
-Kto to Harry?
-Chłopak z którym śpiewałam- odpowiedziałam
-Ten przystojniak?- uśmiechnęłam się
-Ykhym- powiedziałam uwodząco
-I on ma kolegów tak?-pokiwałam twierdząco głową- Dobra to idziemy..
-Melody. Idziemy... Chodź...- Zawołałam przyjaciółkę na co ona niechętnie wstała z miejsca i powlokła się za nami
-Gdzie idziemy?- spytała zniesmaczona
-Idziemy wyrywać facetów- uświadomiłam Mel
-Yyyyy... No oki- wiedziała, że z nami nie wygra. Melody nie jest osobą, którą przepada za flirtowaniem, ale robi to dla towarzystwa. Doszłam do wskazanego miejsca i odchrząknęłam. Harry w momencie zwrócił na mnie uwagę.
-No Harold przedstaw nam swoje koleżaneczki- powiedział mulat
-Yep to -wskazał na mnie- jest Nancy a to....
-Melody i Kitty- przedstawiły się po kolei dziewczyny
-Masz na imię Kitty?- spytał blondynek
-Nie, to moja ksywka na imię mam Nicole- uświadomiła chłopaka- Ale nawet moja mama czasem na mnie mówi Kitty. A ty jak masz na imię?
-Ja jestem Niall- wypiął dumnie pierś
-Ja Zayn- przemówił mulat – To Louis- wskazał chłopaka w czerwonych rurkach i bluzce w paski- A to Liam- wskazał ostatniego chłopaka
-Siadajcie- zachęcił nas Liam
-Idę do baru , wam dziewczynki ma się rozumieć przynieść po soczku?- odezwał się Louis
Spojrzałam znacząco na przyjaciółki po czym wybuchnęłyśmy niepohamowanym śmiechem.
-Dużo jeszcze o nas nie wiesz skarbie – położyłam rękę na ramieniu chłopaka
-To co?
-TGV*- odpowiedziałam szybko
-Ooo.....- chłopcy wybałuszyli oczy
- Widzę, że lubicie się bawić- zaśmiał się Harry
-No pewnie- mrugnęła Mel
Zaczęliśmy gadać tak jakby oni wcale nie byli sławni. Tak wiem kim oni są, Jak mogłabym nie poznać najsławniejszego boys bandu na świecie. Nie jestem aż taka ignorantką. Ludzie mam internet. Rozmawiało się z nimi jak z chłopakami ze szkoły. Oni po prostu byli sobą. Po kilku TGV nie mogłam ustać na nogach.
-Dzieeeewczynyyy zaaawieeeść waaas?-spytał Nialler
-Mógłbyyś ?
- Ooooszywiiiiście- blondyn wyjął telefon i wybrał numer – Ymmm.. Prosze o dwie... gźe jestem...New York Pub...Ziekuje
Po chwili przyjechały dwie taksówki. Mel i Kitty siedziały już w aucie. Chwyciłam długopis i zapisałam swój numer u Harrolda na ręce.
-Zadzwoń- cmoknęłam bruneta w policzek i weszłam do taxi
*** Oczami Harrego
Stałem tak jeszcze chwile dotykając palcem miejsca gdzie jeszcze przed chwilą znajdowały się usta dziewczyny. Kurwa ona jest taka sexowna. Spojrzałem na rękę widniał na niej rządek krzywych cyferek. Gdy tylko zobaczyłam dziewczynę na scenie coś kazało mi tam wejść. Nie Harry!!! A jak ona jest taka jak Kendall??


TGV- JEDEN Z NAJMOCNIEJSZTCH DRINKÓW ŚWIATA.


* * * * * * *


O jejku mamy już 3 rozdział! Jestem taka szczęśliwa że jest was już 150. Zostałam zastraszana przez moje czytelniczki < My Kidrauhl i my Mel- Kinga> Błagam o 2 komentarze.Ten rozdział ma 789 słów i 4931 znaki. Postaram się pisać dłuższe rozdziały.  ALL FOR YOU poprostu


Autorka

Nancy S.

środa, 1 października 2014

Rozdział 2 "Dark Kiss

Rozdział 2
Leniwie spojrzałam na zegarek 18:32 Czas ruszyć dupę i zacząć się szykować. Podeszłam do komody i wyjęłam czarny komplet koronkowej bielizny i udałam się w stronę łazienki. Weszłam pod prysznic, nałożyłam na ręce ostatek mojego ulubionego jagodowego żelu i dokładnie rozprowadziłam go po ciele. Wplotłam palce we włosy rozkoszując się chwilą. ,,Wróć do świata żywych Nancy” skarciłam się w myślach. Opuściłam jakże miłe miejsce, owinęłam się puszystym ręcznikiem,włożyłam na siebie bieliznę i otuliłam się satynowym szlafroczkiem. Z kosmetyczką w dłoni opuściłam łazienkę. Usiadłam na łóżku wcześniej wyciągając suszarkę. Podłączyłam mechanizm do kontaktu i rozpoczęłam suszenie. Po 15 minutach już suche włosy opadały łagodnie na ramiona. Zabrałam się za makijaż. Kilka krótkich ruchów i po problemie. Włożyłam przygotowany wcześniej kostium.


* * *
Razem z Mel


i Kitty

weszłyśmy do pub-u.
-Idę do baru a wy poszukajcie stolika-powiedziałam do przyjaciółek po czym ruszyłam w stronę wyżej wymienionego miejsca. Przywitałam się z dobrze znanym mi barmanem:
- Hej Dave
-Siemka Nancy- uśmiechnął się promiennie
-Trzy razy Dark Kiss- wypaliłam bez zastanowienia
-Kartka czy płacisz od razu?- spytał Dave
-Kartka – o tak tego mi było trzeba. Zawsze tak robiłyśmy z dziewczynami. Nie przejmowałyśmy się kasą, zawsze dzielimy się na trzy. Kolega podał mi trzy szklanki z kolorowymi drinkami.


Jeszcze kilkanaście takich drinków i będzie wesoło. Przebiegłam wzrokiem po klubie w poszukiwaniu dziewczyn. Mel siedziała przy stoliku nieopodal miejsca D-J'a , a Kitty wymiatała na parkiecie u boku grupki chłopców . Tak to moja Nicole. Doszłam do stolika i klapnęłam naprzeciwko Melody. Ta od razu chwyciła szklankę i upiła spory łyk, a ja no cóż poszłam w jej ślady. Poczułam jak moje ciało rozluźnia się pod wpływem napoju. Jak ja kocham ten stan. Świat na trzeźwo jest nie do przyjęcia. Dopiłam drinka i podreptałam na parkiet. Złapałam Kitty za rękę i odeszłam wyłapując zawiedzione miny napaleńców . Nie zwracając uwagi na nic i ja oddałam się muzyce. Po chwili i Mel wywijała biodrami z nami. I tak leciała piosenka za piosenką, drink za drinkiem. Nagle rozległ się głos Dave'a, stojącego na małej „scenie” :
- Mam nadzieje, że dobrze się bawicie. Zaczynamy więc nasz konkurs karaoke. Kto na pierwszy ogień ?- przeleciał wzrokiem po publiczności- Nanc co powiesz?
- Ja zawsze.
- Więc zapraszamy na scenę moją koleżankę Nancy Memmble- uśmiechnęłam się i weszłam na scenę – No to co duecik ? Zapraszamy kogoś odważnego
Z tłumu można było usłyszeć ciche „ Ja” a potem wyłoniła się postać wysokiego szatyna o kręconych włosach.
-O kur.. de Harry Styles w naszym klubie- mówił Dave
-Śpiewamy czy co?- spytał mnie swoim zachrypniętym głosem
Podeszłam do niego i wskazałam na tytuł dobrze znanej mi piosenki. Kiwnął twierdząco głową i uśmiechnął się do mnie. Po chwili rozbrzmiały pierwsze dźwięki Treasure




* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
I jak podoba się drugi rozdział. Nie lubię tego robić ale proszę o dwa komentarze pod tym rozdziałem. Kitty mam nadzieję, że jesteś zadowolona.




Autorka

Nancy <3

środa, 24 września 2014

Rozdział 1 " But I'm a bad girl"

Rozdział 1
-Nancy słoneczko obudź się- Luke próbował nakłonić mnie do wstania od godziny- Leniwa klucho! WSTAWAJ!!! To już ostatni dzień szkoły, a ty go prześpisz. Na ostatnie słowa brata, z łóżka zerwałam się niczym torpeda. Chwyciłam szlafrok i biegiem puściłam się do łazienki. Miałam cholerne szczęście, że nikt jej nie zajmował. Odkręciłam kurek z ciepła wodą włączyłam muzykę i całkowicie oddałam się prysznicowi. Nucąc pod nosem Stay Rihanny, malowałam się i czesałam. wyszłam z łazienki świeża i piękna. Udałam się w stronę mojego pokoju, w myślach układając dzisiejszy strój. Zajrzałam do szafy, chwyciłam za jeden z wieszaków. Sukienka nadaje się świetnie.




To dobry wybór. Włożyłam na siebie moje cacko dobrałam jeszcze poszczególne dodatki. Szłam na zakończenie roku po raz ostatni w życiu. Zeszłam do kuchni wsadziłam do tostera czekoladową pop tartę.




 Chwyciłam telefon i napisałam do przyjaciółek:


I jak tak laski ? Wyszykowane ?


Oczekiwałam na odpowiedź oraz na moje śniadanie w milczeniu. Nie mogłam się tym nacieszyć zbyt długo ponieważ zaraz do kuchni wpadli przekomarzający się ze sobą Brad i Sammy.
-Dlaczego zabrałeś mojego Lorda ?- krzyczał malec na starszego brata
-To moja zabawka- wściekł się Brad

-Kłamiesz...- trzeba by było ukrócić tą zaciętą wojnę. Nancy wojowniczy żółw Ninja wkracza do akcji. Zabrałam zabawkę z rąk Bradd'iego i podłożyłam na lodówce, słysząc charakterystyczny dźwięk tostera. Rzuciłam się na jedzenie niczym lwica ( osoby, które posiadają rodzeństwo znają mój ból ) po czym cały czas chrupiąc śniadanie wyszłam z domu i udałam się na przystanek autobusowy. No cóż Noel dziś musisz zostać w garażu. Noel to mój cytrynowy garbus. Mój brat śmieje się, że nazwałam go jak babcia ale chuj z nim. Do przystanku nie miałam daleko 10 minut spacerkiem. Siadłam na ławeczkę i wzięłam się za rozplątywanie słuchawek. Gdy wreszcie osiągnęłam zamierzony cel włączyłam pierwszą lepszą piosenkę było to LovelyPoruszałam ramionami w rytm piosenki. Gdy nagle ktoś złapał mnie od tyłu i zaczął łaskotać.
- Hahaha- śmiałam się bez opanowania- Kitty proszę przestań! Hahahaha błagam
- Tak się tylko chciałam z tobą przywitać- uśmiechnęła się do mnie radośnie co o tej godzinie rzadko jej się zdarza
- A ty co taka radosna jak promyczek słońca?- zapytałam zdziwiona
-Kobieto czaisz od tej pory przez rok będę sobie mogła wstawać o 12! PRZEZ CAŁY ROK!!! - dopiero teraz zauważyłam jak Nicole ładnie wygląda



-Byłaś na zakupach beze mnie ??- spytałam po raz kolejny tego dnia- Ty sukfo...- „walnęłam fochem „ a Kitty powiedziała
- Dobrze wiesz, że bez ciebie za zakupy nie chodzę … I jak ty mnie nazwałaś sukfa?? Sama jesteś sukfa ty łosiu jeden
- Kocham Cię..- powiedziałam opierając głowę na jej ramieniu- To skąd masz takie ciuchy? Co?
-Oamysałm- powiedziała niewyraźnie
-Co?
-Oamysałm
-CO?? Powtórz wyraźnie bo nie słyszę
- Od mamy dostałam!!!- wywrzeszczała na połowę ulicy
- No i co się tak drzesz jakby ci ptak na łeb nasrał. Nie dało się od razu powiedzieć?
Nareszcie nadjechał autobus wsiadłam powitałam grzecznie Steve'a i zajęłam nasze tradycyjne miejsce. W miejscu, w którym miała siedzieć Mel siedli jacyś dwaj szczyle
- Wynocha- powiedziałam stanowczo gestykulując palcem
- A bo co mi zrobisz?- powiedział jeden z nich
-Tak cię w dupę kopne ,że ci gówno żebra powybija.
Bez słowa zabrali tyłki z siedzenia.
-Nanc jakaś ty zaborcza..
-Pilnuje swojego, sama mnie tego uczyłaś. Pamiętasz? Czy mam Ci przypomnieć?
- Obejdzie się bez twojego wypominania- mruknęła pod nosem
Po ok.7 minutach dojechaliśmy pod przystanek Melody.
-Przysięgam pewnego pięknego dnia zabije Avery- wparowała do autobusu niczym burza
-Co tym razem? -spytałam
-Wyłączyła mi budzik. Wstałam o 9:15!!!!-usiadła na miejscu wyluzowywując się
Spojrzałam na Kitty, a ona odpowiedziała mi wzrokiem „ Bez kija do niej nie podchodzę”
-Ej laski idziemy się odstresować, dziś wieczorem?- odstresować w naszym języku oznaczało uchlać się w trupa
- Yyyy.... W sumie koniec roku trzeba to jakoś uczcić- wymyślałam powody
- Tsaaaaa... To gdzie ?- Kitty najmniej lubi te nasze imprezy bo to ona zawsze pilnuje mnie i Mel
- New Jork Pub ?
-Taaaakk- chyba przystały na moją propozycję. 

niedziela, 21 września 2014

Prolog

Prolog
Mam na imię Nancy. Nancy Memmble. Mam 19 lat, dom w centrum Londynu, szczęśliwą rodzinę i szóstkę rodzeństwa:
-16 letniego Kyle'a
-13 letnią Kateleen
- 8 letni Brad
- 5 letniego Sammy'ego
- ośmiomiesięczną Maddie

Najlepsze zostawiłam na koniec. Mam też najkochańszego na świecie brata bliźniaka Luke'a. Luke jest opiekuńczy, troskliwy, miły, szczery. Zupełne przeciwieństwo mnie. Ja jestem chamska, uparta, grubiańska, niekulturalna. Jednym słowem "niegrzeczna" jakkolwiek to rozumiejąc. Dużo osób w szkole się mnie boi. Ciekawie się dlaczego? No dobra mam kilka tatuaży. Pozostała ilość ludzi myśli, że swój pierwszy raz mam już dawno za sobą. Otóż nie... Nie znalazłam jeszcze szczęścia w miłości... Jako księżniczka czekam na odpowiedniego wybranka. Serio w całej szkole średniej przez wszystkie lata nie znalazłam nikogo odpowiedniego dla mnie. Ale nie przymulam w domu. Ooooo nie... Imprezuje dość często. Czasem wracam o 2 nad ranem czasem o 6 a czasami nie wracam w ogóle. Śpię wtedy u Kitty lub u Melody. Łatwo się domyślić, że to moje przyjaciółki. I tym miłym akcentem zakończę mój wywód.