środa, 24 września 2014

Rozdział 1 " But I'm a bad girl"

Rozdział 1
-Nancy słoneczko obudź się- Luke próbował nakłonić mnie do wstania od godziny- Leniwa klucho! WSTAWAJ!!! To już ostatni dzień szkoły, a ty go prześpisz. Na ostatnie słowa brata, z łóżka zerwałam się niczym torpeda. Chwyciłam szlafrok i biegiem puściłam się do łazienki. Miałam cholerne szczęście, że nikt jej nie zajmował. Odkręciłam kurek z ciepła wodą włączyłam muzykę i całkowicie oddałam się prysznicowi. Nucąc pod nosem Stay Rihanny, malowałam się i czesałam. wyszłam z łazienki świeża i piękna. Udałam się w stronę mojego pokoju, w myślach układając dzisiejszy strój. Zajrzałam do szafy, chwyciłam za jeden z wieszaków. Sukienka nadaje się świetnie.




To dobry wybór. Włożyłam na siebie moje cacko dobrałam jeszcze poszczególne dodatki. Szłam na zakończenie roku po raz ostatni w życiu. Zeszłam do kuchni wsadziłam do tostera czekoladową pop tartę.




 Chwyciłam telefon i napisałam do przyjaciółek:


I jak tak laski ? Wyszykowane ?


Oczekiwałam na odpowiedź oraz na moje śniadanie w milczeniu. Nie mogłam się tym nacieszyć zbyt długo ponieważ zaraz do kuchni wpadli przekomarzający się ze sobą Brad i Sammy.
-Dlaczego zabrałeś mojego Lorda ?- krzyczał malec na starszego brata
-To moja zabawka- wściekł się Brad

-Kłamiesz...- trzeba by było ukrócić tą zaciętą wojnę. Nancy wojowniczy żółw Ninja wkracza do akcji. Zabrałam zabawkę z rąk Bradd'iego i podłożyłam na lodówce, słysząc charakterystyczny dźwięk tostera. Rzuciłam się na jedzenie niczym lwica ( osoby, które posiadają rodzeństwo znają mój ból ) po czym cały czas chrupiąc śniadanie wyszłam z domu i udałam się na przystanek autobusowy. No cóż Noel dziś musisz zostać w garażu. Noel to mój cytrynowy garbus. Mój brat śmieje się, że nazwałam go jak babcia ale chuj z nim. Do przystanku nie miałam daleko 10 minut spacerkiem. Siadłam na ławeczkę i wzięłam się za rozplątywanie słuchawek. Gdy wreszcie osiągnęłam zamierzony cel włączyłam pierwszą lepszą piosenkę było to LovelyPoruszałam ramionami w rytm piosenki. Gdy nagle ktoś złapał mnie od tyłu i zaczął łaskotać.
- Hahaha- śmiałam się bez opanowania- Kitty proszę przestań! Hahahaha błagam
- Tak się tylko chciałam z tobą przywitać- uśmiechnęła się do mnie radośnie co o tej godzinie rzadko jej się zdarza
- A ty co taka radosna jak promyczek słońca?- zapytałam zdziwiona
-Kobieto czaisz od tej pory przez rok będę sobie mogła wstawać o 12! PRZEZ CAŁY ROK!!! - dopiero teraz zauważyłam jak Nicole ładnie wygląda



-Byłaś na zakupach beze mnie ??- spytałam po raz kolejny tego dnia- Ty sukfo...- „walnęłam fochem „ a Kitty powiedziała
- Dobrze wiesz, że bez ciebie za zakupy nie chodzę … I jak ty mnie nazwałaś sukfa?? Sama jesteś sukfa ty łosiu jeden
- Kocham Cię..- powiedziałam opierając głowę na jej ramieniu- To skąd masz takie ciuchy? Co?
-Oamysałm- powiedziała niewyraźnie
-Co?
-Oamysałm
-CO?? Powtórz wyraźnie bo nie słyszę
- Od mamy dostałam!!!- wywrzeszczała na połowę ulicy
- No i co się tak drzesz jakby ci ptak na łeb nasrał. Nie dało się od razu powiedzieć?
Nareszcie nadjechał autobus wsiadłam powitałam grzecznie Steve'a i zajęłam nasze tradycyjne miejsce. W miejscu, w którym miała siedzieć Mel siedli jacyś dwaj szczyle
- Wynocha- powiedziałam stanowczo gestykulując palcem
- A bo co mi zrobisz?- powiedział jeden z nich
-Tak cię w dupę kopne ,że ci gówno żebra powybija.
Bez słowa zabrali tyłki z siedzenia.
-Nanc jakaś ty zaborcza..
-Pilnuje swojego, sama mnie tego uczyłaś. Pamiętasz? Czy mam Ci przypomnieć?
- Obejdzie się bez twojego wypominania- mruknęła pod nosem
Po ok.7 minutach dojechaliśmy pod przystanek Melody.
-Przysięgam pewnego pięknego dnia zabije Avery- wparowała do autobusu niczym burza
-Co tym razem? -spytałam
-Wyłączyła mi budzik. Wstałam o 9:15!!!!-usiadła na miejscu wyluzowywując się
Spojrzałam na Kitty, a ona odpowiedziała mi wzrokiem „ Bez kija do niej nie podchodzę”
-Ej laski idziemy się odstresować, dziś wieczorem?- odstresować w naszym języku oznaczało uchlać się w trupa
- Yyyy.... W sumie koniec roku trzeba to jakoś uczcić- wymyślałam powody
- Tsaaaaa... To gdzie ?- Kitty najmniej lubi te nasze imprezy bo to ona zawsze pilnuje mnie i Mel
- New Jork Pub ?
-Taaaakk- chyba przystały na moją propozycję. 

1 komentarz:

  1. Hahahahahahahah sukwa to mój tekst. A tak w ogóle to dzięki za piękne zdjęcie, ale gdzie mój ukochany? I dlaczego to Nicole musi pilnować tych dwóch dzieciaków? To nie sprawiedliwe. Wiesz że Kitty lubi się bawić i być nawalona w trzy dupy. hahahahah Spinaj poślady ŁOSIU bo czekam na 2 rozdział.

    OdpowiedzUsuń