Rozdział
1
-Nancy
słoneczko obudź się- Luke próbował nakłonić mnie do wstania od
godziny- Leniwa klucho! WSTAWAJ!!! To już ostatni dzień szkoły, a
ty go prześpisz. Na ostatnie słowa brata, z łóżka zerwałam
się niczym torpeda. Chwyciłam szlafrok i biegiem puściłam się do
łazienki. Miałam cholerne szczęście, że nikt jej nie zajmował.
Odkręciłam kurek z ciepła wodą włączyłam muzykę i całkowicie
oddałam się prysznicowi. Nucąc pod nosem Stay Rihanny, malowałam
się i czesałam. wyszłam
z łazienki świeża i piękna. Udałam
się w stronę mojego pokoju, w myślach układając
dzisiejszy strój. Zajrzałam
do szafy, chwyciłam za jeden z wieszaków. Sukienka nadaje się
świetnie.

To dobry wybór. Włożyłam na siebie moje cacko dobrałam jeszcze poszczególne dodatki. Szłam na zakończenie roku po raz ostatni w życiu. Zeszłam do kuchni wsadziłam do tostera czekoladową pop tartę.

Chwyciłam telefon i napisałam do przyjaciółek:
To dobry wybór. Włożyłam na siebie moje cacko dobrałam jeszcze poszczególne dodatki. Szłam na zakończenie roku po raz ostatni w życiu. Zeszłam do kuchni wsadziłam do tostera czekoladową pop tartę.
Chwyciłam telefon i napisałam do przyjaciółek:
I
jak tak laski ? Wyszykowane ?
Oczekiwałam
na odpowiedź oraz na moje śniadanie w milczeniu. Nie mogłam się
tym nacieszyć zbyt długo ponieważ zaraz do kuchni wpadli
przekomarzający się ze sobą Brad i Sammy.
-Dlaczego
zabrałeś mojego Lorda ?- krzyczał malec na starszego brata
-To
moja zabawka- wściekł się Brad
-Kłamiesz...-
trzeba by było ukrócić tą zaciętą wojnę. Nancy wojowniczy żółw
Ninja wkracza do akcji. Zabrałam zabawkę z rąk Bradd'iego i
podłożyłam na lodówce, słysząc charakterystyczny dźwięk
tostera. Rzuciłam się na jedzenie niczym lwica ( osoby, które
posiadają rodzeństwo znają mój ból ) po czym cały czas chrupiąc
śniadanie wyszłam z domu i udałam się na przystanek autobusowy.
No cóż Noel dziś musisz zostać w garażu. Noel to mój cytrynowy
garbus. Mój brat śmieje się, że nazwałam go jak babcia ale chuj
z nim. Do przystanku nie miałam daleko 10 minut spacerkiem. Siadłam
na ławeczkę i wzięłam się za rozplątywanie słuchawek. Gdy
wreszcie osiągnęłam zamierzony cel włączyłam pierwszą lepszą
piosenkę było to Lovely. Poruszałam
ramionami w rytm piosenki. Gdy nagle ktoś złapał mnie od tyłu i
zaczął łaskotać.
-
Hahaha- śmiałam się bez opanowania- Kitty proszę przestań!
Hahahaha błagam
-
Tak się tylko chciałam z tobą przywitać- uśmiechnęła się do
mnie radośnie co o tej godzinie rzadko jej się zdarza
-
A ty co taka radosna jak promyczek słońca?- zapytałam zdziwiona
-Kobieto
czaisz od tej pory przez rok będę sobie mogła wstawać o 12! PRZEZ
CAŁY ROK!!! - dopiero teraz zauważyłam jak Nicole ładnie wygląda

-Byłaś
na zakupach beze mnie ??- spytałam po raz kolejny tego dnia- Ty
sukfo...- „walnęłam fochem „ a Kitty powiedziała
-
Dobrze wiesz, że bez ciebie za zakupy nie chodzę … I jak ty mnie
nazwałaś sukfa?? Sama jesteś sukfa ty łosiu jeden
-
Kocham Cię..- powiedziałam opierając głowę na jej ramieniu- To
skąd masz takie ciuchy? Co?
-Oamysałm-
powiedziała niewyraźnie
-Co?
-Oamysałm
-CO??
Powtórz wyraźnie bo nie słyszę
-
Od mamy dostałam!!!- wywrzeszczała na połowę ulicy
-
No i co się tak drzesz jakby ci ptak na łeb nasrał. Nie dało się
od razu powiedzieć?
Nareszcie
nadjechał autobus wsiadłam powitałam grzecznie Steve'a i zajęłam
nasze tradycyjne miejsce. W miejscu, w którym miała siedzieć Mel
siedli jacyś dwaj szczyle
-
Wynocha- powiedziałam stanowczo gestykulując palcem
-
A bo co mi zrobisz?- powiedział jeden z nich
-Tak
cię w dupę kopne ,że ci gówno żebra powybija.
Bez
słowa zabrali tyłki z siedzenia.
-Nanc
jakaś ty zaborcza..
-Pilnuje
swojego, sama mnie tego uczyłaś. Pamiętasz? Czy mam Ci
przypomnieć?
-
Obejdzie
się
bez twojego wypominania- mruknęła
pod nosem
Po
ok.7 minutach dojechaliśmy pod przystanek Melody.
-Przysięgam
pewnego pięknego dnia zabije Avery- wparowała do autobusu niczym burza


-Co
tym razem? -spytałam
-Wyłączyła
mi budzik. Wstałam o 9:15!!!!-usiadła na miejscu wyluzowywując
się
Spojrzałam
na Kitty, a ona odpowiedziała mi wzrokiem „ Bez kija do niej nie
podchodzę”
-Ej
laski idziemy się odstresować, dziś wieczorem?- odstresować w
naszym języku oznaczało uchlać się w trupa
-
Yyyy.... W sumie koniec roku trzeba to jakoś uczcić- wymyślałam
powody
-
Tsaaaaa... To gdzie ?- Kitty
najmniej lubi te nasze imprezy bo to ona zawsze pilnuje mnie i Mel
-
New Jork Pub ?
-Taaaakk-
chyba przystały na moją propozycję.
Hahahahahahahah sukwa to mój tekst. A tak w ogóle to dzięki za piękne zdjęcie, ale gdzie mój ukochany? I dlaczego to Nicole musi pilnować tych dwóch dzieciaków? To nie sprawiedliwe. Wiesz że Kitty lubi się bawić i być nawalona w trzy dupy. hahahahah Spinaj poślady ŁOSIU bo czekam na 2 rozdział.
OdpowiedzUsuń